• image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
Previous Next

Moje doświadczenie misyjne w Kibeho w Rwandzie

b_150_150_16777215_0___images_stories_misyjne_2017_r_12-001.jpg28 czerwca 2017 r., w Katedrze Poznańskiej podczas nieszporów w wigilię uroczystości Świętych Piotra Pawła 61 osób z różnych wspólnot zostało posłanych na doświadczenia i wolontariaty, aby świadczyć o Chrystusie na krańcach świata i pomagać tym, którzy tego potrzebują. Metropolita Poznański abp Stanisław Gądecki udzielił misyjnego błogosławieństwa Kościoła oraz nałożył posłanym misyjne krzyże. Nasza grupa otrzymała błogosławieństwo na wyjazd do Afryki. 16 lipca późnym wieczorem rozpoczęliśmy długą podróż z Poznania do Kibeho, niewielkiego miasta położonego Rwandzie, w Prowincji Południowej. Nasza ekipa składała się z jednego kapłana, ks. Dawida Stelmacha, dyrektora Papieskich Dzieł Misyjnych archidiecezji poznańskiej, dwóch kleryków: Jana i Jakuba oraz Ani, Agaty i Kasi, członkiń AKM-u.Kibeho to miejsce objawień Matki Bożej zwanej Matką Słowa. W latach 80-tych Maryja ukazała się tam trzem uczennicom Alphonsine Mumureke, Nathalie Mukamazimpaka i Marie Claire Mukangango. W orędziach przekazanych dziewczętom Maryja wzywała do pokuty, nawrócenia, nieustannej modlitwy, i znoszenia cierpień, aby pomóc Jezusowi zbawić świat. Zachęcała również do szerzenia Jej kultu, zwłaszcza poprzez regularne odmawianie różańca do Siedmiu Boleści.

Bardzo mocno przeżyłam moją pierwszą wizytę w kaplicy objawień. Po przyjeździe do Kibeho, pomimo późnej pory poszliśmy się przywitać się z  Matką Słowa. Przed Jej figurą zastaliśmy modlące się osoby. W tym miejscu czuje się ducha głębokiej modlitwy. Każdego dnia uczestniczyliśmy we Mszy św. sprawowanej w Sanktuarium lub w kaplicy w domu księży Pallotynów. Kiedy byliśmy na Eucharystii ogromne wrażenie zrobiło nab_150_150_16777215_0___images_stories_imag0099-001.jpg mnie to, że było zawsze dużo ludzi, przychodziły też dzieci z pob_150_150_16777215_0___images_stories_20170718_100822-001.jpgbliskich szkół. Liturgia była pięknie przygotowana, każdego dnia śpiewał chór. Ogromnym zaskoczeniem było dla nas, kiedy podczas podniesienia usłyszeliśmy głośnie klaskanie w dłonie, a nie dzwonki. Jak się później dowiedziałam od ks. Zdzisława w 1958 r. cały rwandyjski kraj został oddany w ręce Chrystusa Króla, dlatego wierni klaszczą w dłonie dla Jezusa. Naszym głównym zadaniem w Kibeho była pomoc w wybudowaniu domu dla pani Angeliki i jej trójki dzieci. Pani Angelika nie ma stałego zatrudnienia, pomaga jedynie w pracach na terenie Sanktuarium. Jej mąż odsiaduje trzyletni wyrok z powodów politycznych. Budowa tego domu to naprawdę było dla nas nie lada wyzwaniem. Nosiliśmy zaprawę i cegły, które trzeba było równać maczetą Miejscowi ludzie byli zdziwieni i zbudowani tym, że biały człowiek im pomaga. W Afryce osoba, która ukończyła studia nie bierze się za pracę fizyczną. Na teren budowy przychodziło dużo dzieci, które były bardzo zagłodzone, nic dziwnego, bo jadły jeden posiłek raz na 3 lub 4 dni. Niektóre zachowywały się bardzo apatyczne, ale miały jeszcze na tyle siły, aby się z nami bawić w piłkę zrobioną z folii i owiniętą sznurkiem. Nie ważne jaka piłka, ale radość czerpana z grania. Innym razem Denis, mała dziewczynka przyniosła mi pokrywkę od wiadra i tak bawiłyśmy się turlając ją po ziemi. Ci biedni ludzie nauczyli mnie bardzo dużo. Przede wszystkim zawsze obdarzali nasb_150_150_16777215_0___images_stories_20170720_103034-001.jpg uśmiechem, dobrym słowem, dzieci to takie małe „przytulanki”, czasami trudno b_150_150_16777215_0___images_stories_img_2322-001.jpgbyło po przerwie wrócić do pracy bo one tak się do nas tuliły. Pamiętam jedną małą dziewczynkę, której dałam cukierek. Włożyła go do buzi, a następnie wypluła na rękę, potem ponownie włożyła cukierek do buzi i jeszcze raz wypluła na rękę i zaczęła lizać rękę na, której wcześniej miała cukierek, zrozumiałam, że w ten sposób pragnęła przedłużyć smak  cukierka. Byłam również  świadkiem jak dziewczyna o imieniu, Denis ssała trawę, aby zaspokoić głód. Pomyślałam wtedy, ile marnuje się jedzenia na świecie, ile u nas dzieci wybrzydza przy jedzeniu. Ja nie każdego dnia szłam na budowę, ponieważ ks. Zdzisław poprosił mnie, żebym przeprowadziła kurs kulinarny osobom pracującym w kuchni u księży pallotynów. Między innymi jak obsługiwać roboty kuchenne i jak można przygotować smacznie różne tamtejsze potrawy. Dzięki zapobiegliwości ks. Zdzisława w ich ogródku rosło dużo polskich warzyw i o dziwo pomimo pory suchej dobrze się miały, ale kucharze nie wiedzieli jak je przyrządzić, więc dostałam nie lada zadanie, zwłaszcza, że nie znałam języka. Nasz opiekun rzucił mnie na głęboką wodę, napisał mi potrzebne słówka w języku kinieryanda i tak rozpoczęłam przygodę kuchenną. Nauczyłam się od nich, że można zrobić coś z niczego, a oni też byli zdziwieni, że tyle potraw można zrobić z tych warzyw. Zdobyłam naprawdę bogate doświadczenie kulinarne...W czasie naszego pobytu odwiedziliśmy ośrodek dla dzieci niewidomych, które prowadzą Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża. Zobaczyłam jak wielkie dary posiadają te dzieci. Niestety w Rwandzie jest 24 tysiące niewidomych dzieci, dla rodzin takie dziecko to przekleńb_150_150_16777215_0___images_stories_img_2639-001.jpgstwo. Nie zawsze dzieci b_150_150_16777215_0___images_stories_20170720_100139-001.jpgrodzą się niewidome, lecz na skutek malarii lub też innych chorób tracą wzrok. W ośrodku aktualnie przebywa 160 dzieci. Któregoś dnia siedziałam na tarasie, podszedł do mnie ks. Zdzisław i powiedział: Niech siostra zobaczy tam na to wzgórze. Dzisiaj nie pali się żadne ognisko - to znaczy, że ci ludzie dzisiaj nie będą jedli. Jak będzie siostra obserwować każdego wieczoru, można zobaczyć, że w poszczególnych domach ludzie jedzą raz na 3 lub 4 dni i wtedy wieczorem pali się ognisko. I rzeczywiście, jak później obserwowałam tak było. Pewnego dnia zadałam ks. Zdzisławowi pytanie; co było dla niego najtrudniejsze po 20 latach pracy na misjach? – odpowiedział: trudno jest powiedzieć człowiekowi, że Bóg go kocha kiedy on jest głodny. Nie jesteśmy w stanie wszystkim pomóc, a czasami stajemy przed różnymi bardzo trudnymi wyborami. Ks. Zdzisław gdziekolwiek z nami wychodził zawsze lgnęły do niego dzieci, przytulał ich, zamieniał parę słb_150_150_16777215_0___images_stories_20170720_091537-001.jpgów z nimi i rodzicami. Widziałam, że dla tych ludzi było to bardzo ważne - tak okazywał miłość Bożą do każdego.Ostatniego dnia byłam w muzeum ludobójstwa w Kigali, gdzie jest zbiorowo pochowanych 250 tyś osób. Modliłam się za tych wszystkich zmarłych i prosiłam w tym miejscu o pokój na świecie a szczególnie w Afryce. Dziś dziękuję Bogu za dar tego wyjazdu, dzięki niemu jeszcze bardziej pogłębiłam charyzmat naszego Zgromadzenia. W konferencjach naszej Matki Założycielki, błog. Marii Teresy Ledóchowskiej często czytałam, żeby modlić się za misjonarzy i ofiarować swoje cierpienia. Przebywając w Rwandzie i widzb_150_150_16777215_0___images_stories_img_1911-001.jpgąc pracę ojców, sióstr zakonnych zrozumiałam, jak bardzo ważna jest pomoc modlitewna misjonarzom, którzy czasami stoją przed tak trudnymi decyzjami. Doświadczyłam również tego, co Matka Założycielka pisała, że często będzie tak, że klawerianka nie zobaczy wysiłku swojej pracy i modlitwy. Pod koniec pobytu kiedy zachorowałam i nie mogłam iść na poświęcenie nowego domb_150_150_16777215_0___images_stories_20170717_120002-001.jpgu, a więc b_150_150_16777215_0___images_stories_20170721_100342-001.jpgefektu końcowego naszej pracy nie widziałam i to było dla mnie mocnym dotknięciem tego, o czym Matka Założycielka pisała. Nie mniej jednak, warto było wyjechać, chociaż na krótki czas do Afryki, aby chociaż trochę na sobie doświadczyć pewnych braków w afrykańskiej codzienności i zobaczyć z jakimi problemami dziś wzmagają się ci najbiedniejsi i najbardziej potrzebujący w Rwandzie, ale radośni i mocni w wierze. Bóg zapłać wszystkim tym, którzy w tym czasie wspierali mnie swoją modlitwą.

Matko Słowa z Kibeho módl się za nami!

s. Anna Jarosz, SSPC

Papieskie Intencje Misyjne

Aby Kościół pielgrzymujący na ziemi był promiennym światłem narodów.

Z galerii...

Archidiecezja Poznańska